Ergonomia chodzenia, czyli pieszy jako wyrafinowany kalkulator osobistych korzyści energetycznych.

 

Mogłoby się wydawać, że pieszy jest sentymentalnym romantykiem. Nic bardziej mylnego. Każdy spacerowicz jest w istocie wyrachowanym kalkulatorem swoich zysków i strat. Nie różni się w tym od innych uczestników ruchu, ale pobiera dane z innych źródeł. Przede wszystkim pieszy to maszyna, która na bieżąco odczuwa, ile energii i czasu kosztuje ją chodzenie. Dlatego stara się je oszczędzać, chyba że w zamian spotyka go jakaś nagroda. Jeśli utracie energii towarzyszy przyjemność, pieszy jest gotowy nawet do pozornie absurdalnie dużego wysiłku, co możemy obserwować na przykładzie biegaczy lub turystów. Jeśli jednak interesuje go jedynie dotarcie z punktu A do punktu B, będzie chciał to zrobić możliwie najmniejszym wysiłkiem.

To tylko zagajenie, żeby mocno zaznaczyć kwestię ergonomii projektowania tras pieszych. Drogi jakie wybierają piesi w porównaniu do intencji projektantów zaskakują swoją naturalną logiką. Są to najczęściej wykresy najmniejszych strat fizycznej energii podczas poruszania się po danym terenie. Podobnie w porównywalnej sytuacji będą zachowywać się kierowcy. Jednak w ich przypadku odległości muszą być większe, aby wybór drogi przełożył się na odczuwanie wysiłku fizycznego związanego z kręceniem kierownicą czy przyciskaniem pedałów. W terenie dającym większą dowolność manewrów większe znaczenie będzie miało odczuwanie zawieszenia, sprawności układu napędowego, wspomaganie kierownicy czy indywidualny styl i sprawność jazdy.

 

Niniejszy podrozdział jest częścią rozdziału „Płynność ruchu”. Można kliknąć poniżej lub w spisie treści bloga na prawym pasku:

Płynność ruchu. W tym rozdziale skupiamy się na potrzebach większości pieszych związanych z pokonywaniem dystansu z punktu A do punktu B. Interesują nas zagadnienia, takie jak: układ i przekrój tras, trajektorie ruchu pieszych. 

 

Źródła:

  • Atlas sytuacji pieszych, s. 25.
  • Zdjęcie powyżej: sytuacja z trawnika przy ul. Przybylskiego na os. Kruczkowskiego, 2017. Widać intencję projektantów: skierować pieszych na prawą stronę i tylko stamtąd dopuścić ruch. W tym celu postawiono płotek, który kończy się na tyle daleko, aby w założeniu nie opłacało się tamtędy chodzić ze względu na stromą skarpę. A jedna piesi woleli pokonać skarpę niż ją omijać. Być może także dlatego, że jest to najkrótsza droga na parking i z parkingu. Fot. Marcin Skrzypek.

 

Marcin Skrzypek