Melbourne – zysk z kierowcy i rowerzysty

 //  Rozdział: Chodzące portfele

Jeden kierowca wydaje 3 x mniej niż sześciu parkujących na jego miejscu rowerzystów.

Bezmyślnie powtarza się opinię, że jeśli w śródmieściu ograniczy się parkowanie, to zamrze handel. Panuje bowiem stereotyp, że kierowca jest lepszym klientem. Może i jest lepszym, ale handel to sport masowy. Ostatecznie liczy się utarg ze wszystkich transakcji, a nie tylko tych lepszych. W tej konkurencji kierowca okazuje się marnym zawodnikiem.

Po prostu kierowcy zostawiają pieniądze inaczej i gdzie indziej. Raczej w galeriach handlowych niż na ulicach miasta. W Atlasie sytuacji pieszych w rozdziale poświęconym ekonomii ruchu znalazła się taka infografika ilustrująca wyniki badań na Lygon Street w Melbourne. Wykazały one, że powierzchnia jednego miejsca parkingowego dla auta generuje ponad 3 razy mniejszy obrót (27 $/h) niż ta sama przestrzeń zajęta przez 6 zaparkowanych rowerów (97,20 $/h). Pojedynczy rowerzysta wydaje 2 razy mniej niż kierowca (16,20 $/h), ale jest ich 6 razy więcej.

 

Wszystko więc sprowadza się do prostej nierówności:

nr x $r >> nk x $k

gdzie nr / nk to liczba rowerzystów / kierowców poruszających się na danym terenie, a $r / $k to ich średnie wydatki podczas tego ruchu.

Badania dotyczyły co prawda rowerzystów, ale można je odnieść także do pieszych. Portfel pieszego nie musi być chudszy od portfela kierowcy, natomiast na pewno pieszy ma więcej czasu na wydawanie pieniędzy, bo… np. nie spieszy się, gdyż nie płaci za parking. Może nawet wydać więcej niż zamierzał. Zatem przestrzeń publiczna przyjazna dla pieszych i rowerzystów, to dla działających przy niej sklepów i punktów usługowych skuteczny system lojalnościowy.

Więcej o zakupowych zwyczajach kierowców i pieszych w poście: Portfele chodzące i jeżdżące

 

Marcin Skrzypek

Źródła: